Wesele - streszczenie szczegółowe - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Scena 21
Poeta, Rachel

Poeta dostrzega Rachel i zaprasza ją do izby. Dziewczyna wyjaśnia mu, że miała przeczucie, iż coś zaczęło się dziać na weselu. Mężczyzna wyznaje, że noc sprawia, iż wszystko wydaje się być innym, a on sam, widząc nadchodzącą Rachelę, miał wrażenie, że zmierza ku niemu płomienne widziadło. Rachel opowiada, że zawróciła w połowie drogi do domu, ponieważ przez ścieżkę przeszła jakaś osoba. Poeta stwierdza, że to tylko ludowe baśnie. Oboje przypatrują się wiatrowi, który szarpie drzewami w ogrodzie. Mężczyzna mówi, że ktoś wyrwał krzew różany z chochołem. Wyjaśnia, że oboje pragnęli poezji i na weselu zjawiły się różne mary. Rachel przyznaje, że wyczuwa zmianę atmosfery, a wszyscy zaczęli lubować się w polskości. Ta noc jest dla nich dziwna, przepełniona Mocą i walczącymi potęgami. Jest przekonana, że po tej nocy nieprzespanej będą mieli cudowne sny. Poeta zachęca ją, aby poszli popatrzeć na weselników.

Scena 22
Gospodarz, Kuba

Kuba oznajmia Gospodarzowi, że na podwórku pojawił się jakiś jeździec na ogromnym koniu. Gospodarz każe, aby zaprowadzili zwierzę do szopy. Kuba jest przekonany, że przybysz jest kimś ważnym. Jest ubrany na czerwono, ma siwą brodę i lirę. Prosi Gospodarza, aby wyszedł przed chatę. Gospodarz nakazuje poświecić latarką, zaskoczony przybyciem nowego gościa.

Scena 23
Gospodarz, Gospodyni, Kuba

Gospodarz oznajmia Gospodyni, że przybył jakiś ważny gość. Kobieta mówi, że ma dość już tańców. Dziwi ją niepewna mina męża. Mężczyzna odpowiada, że to wesele tak go rozrzewniło. Gospodyni prosi, aby powitał przybysza przed domem i tam z nim rozmawiał.

Scena 24
Gospodarz, Wernyhora

Wernyhora wita się z Gospodarzem. Mężczyzna prosi, aby usiadł i wyjaśnia, że żona przebiera się w alkierzu, zaskoczona przybyciem niespodziewanego gościa. Wernyhora zachęca, by Gospodarz usiadł obok niego, ponieważ przyniósł wiele nowi i chce porozmawiać o Przymierzu. Wyjaśnia, że przyjechał z daleka. Gospodarz dopytuje się, kto zwabił przybysza w tak odległe strony o tak dziwnej porze. Wernyhora oznajmia, że wybrał dom Gospodarza, gdyż przebywają w nim ludzie o prostych sercach. Drogę wskazali mu mali chłopcy. Gospodarz przypomina sobie, że malcy przybiegli z wiadomością, że spotkali starca z brodą i lirą. Wernyhora mówi, że dom gospodarza musi być szczęśliwi, gdyż jako prości i mali ludzie nie zaznali wielkich krzywd. Gospodarz przyznaje mu rację, wyjaśniając, że żniwa już zakończone, sady kwitną i rodzą owoce. Chce przyprowadzić żonę, która na powitanie gościa stroi się w alkierzu. Każe podać piwo, lecz

Wernyhora powstrzymuje go, mówiąc, że to osobliwa chwila. Chce porozmawiać z mężczyzną na osobności. Gospodarz pyta go o nazwisko. Wernyhora dziwi się, że nie został rozpoznany. Mężczyzna przygląda się jego twarzy, dostrzegając w niej znajome rysy. Wernyhora pyta go, czy przypomina sobie rzeź tak krwawą, że rzeki zabarwiły się na czerwono. Nadal słyszy jęki umierających ludzi, przy których stał. Gospodarz mówi, że to dawne czasy, których jęki zagłuszają weselni grajkowie. Przybysz opowiada, że stał w łunie pożarów, siedząc na siwym rumaku i czekał na znak od Boga. Gospodarz zastanawia się, kogo ma przed sobą, a wtedy gość wyjawia swoje imię. Mężczyzna mówi, że spodziewał się przybycia Wernyhory. Zjawa mówi, że przyniósł ze sobą Rozkaz-Słowo. Gospodarz odpowiada, że już dawno czekał na takie wezwanie.

Wernyhora chce porozmawiać o Przymierzu. Pragnie przekazać trzy zlecenia. Po pierwsze Gospodarz ma o świcie rozesłać wici, wzywające chłopów do zebrania się przed kościołem. Kiedy wszyscy zbiorą się, ma nakazać im ciszę, aby usłyszeli tętent od krakowskiego gościńca. Gospodarz jest zaskoczony wyróżnieniem, jakie go spotkało. Zapewnia Wernyhorę, że będzie gotów o świcie. Cieszy się, że duch wypowiedział głośno to, o czym on myślał w tajemnicy. Gość wyjaśnia, że świadomie wybrał dworek Gospodarza i mówi o tysiącach koni ze złotymi podkowami, których dźwięk słychać w wichrze i deszczu. Wyjawia, że ten, kto pierwszy zjawi się w Warszawie na sejmie, zbawi Polaków. Słowa te zaskakują Gospodarza. Wernyhora podaje mu złoty róg, którego dźwięk może powołać chór. Powtarza, że mężczyzna ma rozesłać wici i zebrać ludzi pod kościołem. Nie mają nic radzić, tylko stanąć w ciszy.

Scena 25
Gospodarz, Gospodyn
i
Gospodarz zwierza się żonie, że usłyszał wiele dziwnych rzeczy, których nie jest w stanie zrozumieć. Wyjawia jej imię przybysza i prosi, aby dochowała tajemnicy. Zaczyna przygotowywać się do wyjścia, bierze broń i szablę. Gospodyni dopytuje się, gdzie się wybiera. Sądzi, że mąż jest chory i próbuje go powstrzymać. Mężczyzna jest przekonany, że nadeszła ważna chwila i od tej pory zaczną żyć. Mówi, że dał słowo Wernyhorze i urzekła go jego siła – duch narodu. Gospodyni sądzi, że jest pijany.

Scena 26
Gospodarz, Jasiek

Gospodarz przyzywa do siebie Jaśka. Każe mu siodłać konia i ruszyć w cztery strony, aby zwołać chłopów. Jasiek początkowo obawia się, że zgubi drogę, lecz Gospodarz nalega, mówiąc, że chłopi muszą zebrać się z bronią przed kaplicą. Jasiek uważa mężczyznę za dobrego wojaka i uważa, że to dobry znak. Gospodarz upomina go, by dochował tajemnicy. Wręcza młodzianowi róg, który dostał od Wernyhory. Nakazuje, aby powiesił go sobie na szyi i nie schylał się po nic. Nalega, aby Jasiek wrócił nim zapieje trzeci kur i zadął w róg, a wówczas w ludziach obudzi się Duch walki. Prosi, aby chłopak nie zgubił instrumentu, bo jest zesłany im przez Boga, a bez jego dźwięku wszystko przepadnie. Jasiek wybiega i po chwili wraca po czapkę z pawimi piórami, którą zgubił.

Scena 27
Gospodarz, Staszek

Do Gospodarza podchodzi Staszek. Pyta, czy mężczyzna zauważył, że po odjeździe starego pana zaczęła się wichura. Gospodarz dopytuje się, czy to Staszek przyprowadził Wernyhorę. Młodzian wyjaśnia, że starzec zrobił na nim ogromne wrażenie – był uprany w czerwone szaty, na wąsach miał złote iskry i dosiadał siwego konia. Kiedy koń poruszył ogonem, osmalił twarz Kubie. Obaj musieli przytrzymać zwierzę, aby starzec mógł na niego wsiąść. Gospodarz zauważa, że północ już minęła. Staszek podaje mu złotą podkowę, którą koń Wernyhory zgubił w błocie. Gospodarz traktuje przedmiot jako oczywisty znak, poświadczający odwiedziny niezwykłego gościa.

Scena 28
Gospodarz, Gospodyni, Staszek

Gospodarz pokazuje żonie podkowę. Kobieta zachwyca się misterną robotę. Gospodarz każe zwołać ludzi, by pokazać im, co znalazł.

Scena 29
Gospodarz, Gospodyni

Gospodyni przekonuje męża, że nie powinien chwalić się znaleziskiem, ponieważ należy własne szczęście szanować. Mężczyzna każe jej wrzucić podkowę do skrzyni, mówiąc, że nie wie, czy to dar Niebios czy Piekieł. Kobieta jest przestraszona, nie rozumie jego słów. Gospodarz wyjaśnia, że cały świat jest zaczarowany, skryty pod podłą maską podziałów społecznych. Dodaje, że wół pracuje na roli, a świnia w ganku. Gospodyni sądzi, że mąż jest pijany i każe mu się położyć. Gospodarz wyrywa się jej, wyjaśniając, że musi jechać, ponieważ przysięgał na własną duszę. Kobieta krzyczy, przerażona.

Scena 30
Gospodarz, Gospodyni, Goście z miasta

Zbiegają się goście weselni, dopytując się, co zaszło. Gospodyni wyjaśnia, że mąż szaleje. Gospodarz mówi, że goście wynudzili się w mieście i zachciało im się wyjazdu na wieś. Dla niego zachowują się fałszywie. Niegdyś rwali się do szabli i do miski, dziś nie ma już na co czekać. Wyraża swoją litość dla nich i spluwa.

AKT TRZECI
Scena 1
Gospodarz

Po izbie chodzi Gospodarz, zamykając drzwi, które ktoś otwiera z zewnątrz. Wreszcie, zmęczony, siada na krześle i zapada w drzemkę.

Scena 2
Gospodarz, Poeta, Nos, Pan Młody, Gospodyni, Panna Młoda

Do Gospodarza podchodzą Poeta, Nos, Panna Młoda, Pan Młody i Gospodyni. Poeta stwierdza, że mężczyzna jest pijany. Gospodarz odpowiada, że powinien mieć „polski łeb” i do szabli i do szklanki, lecz zasnął. Nos mówi, że czuje dziwne rwanie pod sercem, jakby coś miało się wydarzyć, coś, co ma związek z mieczem. Poeta przekonuje innych, aby położyli go spać, lecz ten wyrywa im się. Nos ma wrażenie, że znalazł się w lesie, a drzewa uciekają przed nim. Jest wszystkim znudzony. Poeta uznaje, że to ciekawa rzecz, a Gospodarz dodaje, że wszystko jest zawsze interesujące. Nos prosi, aby podali mu wino i Poeta spełnia jego życzenie.

Nos wznosi wiwat na cześć sztuki i dodaje, że życie nie jest nic warte i należy znosić Fatum, próżny trzos, śniąc o Wielkościach. Gospodarz pyta go, gdzie się tak spił, ponieważ dopiero zaczął się drugi dzień wesela, a Nos jest już całkowicie pijany. Mężczyzna wyjaśnia, że chciał w ten sposób wtopić się w tłum, zmuszając się do prostoty, lecz poczuł jedynie niepokój w sercu. Gospodarz cicho mówi, że żyć z pustką w duszy to prawdziwe męczeństwo. Nos tłumaczy, że pije, bo musi, wtedy dopiero czuje serce w piersiach i rozumie wiele rzeczy. Poeta nakazuje mu się przespać.

Nos opowiada, że tańczył z Morawianką, gdyż nikt nie chciał jej prosić do tańca i okazał jej litość. Gospodarz, majacząc, mówi, że widzi drogę, którą jedzie wielki pan. Gospodyni zachęca go, aby się położył do łóżka, lecz mężczyzna woli zostać w fotelu. Nos układa się na sofie. Mówi do Pana Młodego, że całował Morawiankę i napił się wina, które go tak rozmarzyło, że chciał ponownie pocałować dziewczynę, lecz runął jak głaz. Pan Młody żartuje, że najpierw powinien całować, a dopiero później pić. Panna Młoda prosi, aby pozwolili mężczyznom wyspać się. Poeta stwierdza, że sen to dziwny stan duszy. Nos oznajmia, że pragnie zasnąć. Pan Młody zauważa, że mężczyzna jest zlany potem. Poeta proponuje, aby przebrać go w inne odzienie. Nos mówi, że po nich przyjdą inni. Gospodarz pragnie spokoju. Obaj zasypiają.

Scena 3
Czepiec, Muzykant

Muzykant wprowadza pijanego Czepca. Czepiec oskarża go, że wziął pieniądze za granie i wygraża się, że pobije muzykantów, jeśli nie zaczną grać. Muzykant odpowiada, że grali już za pieniądze, które od niego dostali, a teraz powinni tańczyć pozostali goście. Czepiec z uporem powtarza, że powinni grać dla niego.

Scena 4
Czepiec, Czepcowa

Czepcowa usiłuje powstrzymać pijanego męża, które chce bić muzykantów. Chce, aby mężczyzna poszedł do domu. Czepiec każe jej odejść.

Scena 5
Czepcowa, Gospodyni

Czepcowa mówi do Gospodyni, że z weselem jest wiele zachodu, a kobieta stwierdza, że młodzi powinni teraz się bawić. Czepcowa przyznaje jej rację, dodając, że człowiek, kiedy jest młody, to potrafi się radować, a później wyłącznie narzeka. Chwali przyjęcie, choć państwo z miasta jedynie patrzą i ziewają.

Scena 6
Rachel, Poeta

Rachel wyznaje Poecie, że jest mu oddana, lecz ani on się do niej nie zbliża, ani ona nie potrafi przełamać swojej nieśmiałości. Mężczyzna zarzuca jej, że przez cały czas stoi na wietrze. Dziewczyna wyjaśnia, że może obserwować wszystko. Niedługo goście rozejdą się i zapomną o sobie. Również Poeta zapomni o niej, a kiedy ona oprzytomnieje, będzie marzyć i smucić się. Poeta odpowiada, że powinna być zadowolona ze smutku, ponieważ smutek to jednocześnie piękno. Dziewczyna pyta, co będzie jeśli smutek zamieni się w żal. Mężczyzna stwierdza, że wówczas wyjdzie do ogrodu, zastanowi się, jak się ubrać i uda się na bal lub na koncert, gdzie będzie mogła go spotkać. Rachel zastanawia się, po cóż jej będzie żal, a mężczyzna wyjaśnia, że to uczucie zostanie opisane w literaturze. Dziewczyna pyta go, co stanie się z muzyką w jej sercu, która jest szczerą miłością do niego. Poeta odpowiada, że to uczucie najszczerzej zostanie oddane w wierszu.

Scena 7
Haneczka, Pan Młody

Haneczka dziękuje Panu Młodemu za taniec. Opowiada, że muzyka sprawiła, iż chciała pocałować drużbę. Pan Młody nazywa ją dzieckiem, a dziewczyna dodaje, że oni przecież nie całują się jak dzieci. Młodzieniec odpowiada, że jemu, jako poecie, to przystoi, ponieważ inaczej rozumie pocałunek. Haneczka wyjaśnia, że chce dać upust czułości dla Krakusów. Pan Młody zgadza się na to, lecz nie pozwala jej całować się z drużbami, ponieważ są na to za głupi. Dziewczyna mówi, że całus nie jest żadną stratą.

Scena 8
Poeta, Maryna

Poeta podchodzi do Maryny, zadowolony, że dziewczyna stoi sama. Maryna odpowiada, że pięknieje w samotności. Pyta go, czy już upoetyzował wesele, dom i gości. Mężczyzna potwierdza jej przypuszczenia. Dziewczyna stwierdza, że dzięki temu stał się szczęśliwy. Uważa, że nad tymi, którzy nie są poetami, pojawia się jakaś kaskada czułości. Poeta stwierdza, że być może dzięki nieprzespanej nocy stali się oni aniołami. Niedługo odjedzie z domu weselnego i wszystko się skończy. Wyjawia, że przysłuchiwała się rozmowom chłopów o Polsce, którzy twierdzili, że nie trzeba się dawać i jakoś żyć. Uwierzyła, że te słowa są szczere i rozsądne. Poeta odpowiada, że nie ma co myśleć i skarżyć się na niedolę. Maryna przyznaje mu rację.

Stwierdza jednak, że zauważyła pewną przemianę w polskiej naturze. Poeta mówi, że on również czuje się przemieniony, choć nadal nie wierzy sobie i skrywa przed samym sobą jakąś tajemnicę. Poznał wiele podłości i głupoty, zawracał już z wielu dróg, lecz wszędzie czuje poetycki nastrój, który, przepełniony smutkiem, podłością i mgłami, ciąży mu. Ma wrażenie, że gdzieś w górze słyszał płacz. Maryna sądzi, że coś mu dolega i radzi, aby ochłonął na dworze. Mężczyzna odpowiada, że w sadzie otacza go ponurość zrodzona z ogromnych drzew. Boli go myśl, że działają na niego dwie przeciwstawne siły – jedna wiąże go do roli, inna go odrywa, jedna rozwija mu skrzydła, inna je pęta. Maryna uznaje, że Poeta nad wszystkim się rozczula.

Scena 9
Czepiec, Kuba

Czepiec przestrzega Kubę, aby nie kręcił się w pobliżu starszeństwa. Chłopak odpowiada, że coś wie i chętnie zdradzi tajemnicę. Wskazuje na Gospodarza i mówi, że wójt ma iść z nim na Moskali. Opowiada o wizycie Wernyhory, o Jaśku, który pojechał zwoływać chłopów. Czepiec pyta, czy ktoś jeszcze widział dziwnego gościa, lecz Kuba zaprzecza. Kiedy Czepiec mu nie wierzy, mówi o złotej podkowie, którą Gospodyni schowała do skrzyni. Czepiec stwierdza, że kobieta postąpiła jak dobra gospodyni. Rozumie, że muszą pójść za Gospodarzem. Wychodzi razem z Kubą.

Scena 10
Czepiec, Dziad

Czepiec w drzwiach spotyka wchodzącego do izby Dziada. Dziad ostrzega go i prosi o zmiłowanie. Słyszał rozmowy chłopów, którzy chcą chwytać za broń. Widział Jaśka, który pukał w okna chat we wsi. Czepiec odpowiada, że stanie się to, co ma się stać. Zastanawia się, gdzie wtedy był. Dziad odpowiada, że wówczas pił.


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Wesele - streszczenie
2  Krytyka literacka o „Weselu”
3  Obraz społeczeństwa polskiego w „Weselu” Stanisława Wyspiańskiego



Komentarze: Wesele - streszczenie szczegółowe

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: